obojętność

Jest sobota, taka, jak każda inna, nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Siedzę w pokoju, tak jak zawsze. Płynie czas, minuta za minutą, sekunda za sekundą… a Mi się wydaje, że minuty to godziny… Znowu pustka, znowu to samo… Czy kiedyś będzie normalnie? nie wiem. i czekam, na co? też nie wiem, nie wiem nic. W głowie coraz więcej myśli. i obojętność. Za oknem słychać muzykę, śmiech. Gdzieś jest impreza, ludzie się bawią, a ja tkwię, tutaj…

I już po wszystkim!

Witajcie. Dzisiaj pierwszy raz od dobrych kilku miesięcy odczuwam radość, w jakimś stopniu. Stało się… To, czego trochę się bałam, nie ukrywam, ale udało się… Zdałam dyplom na 5, i ukończyłam szkołę muzyczną pierwszego stopnia. Grałam 4 utwory. Nie były może trudne, ale wymagało to dużo skupienia, a u mnie ostatnio z tym skupieniem jest coraz gorzej. Moje odczucia teraz? Nie jest źle, z jednej strony ulga, że już po wszystkim, a z drugiej, ogromne zmęczenie i rozdrażnienie… Ale… Nie denerwowałam się za bardzo… Starałam się zagrać jak najlepiej. Moja nauczycielka powiedziała mi przed egzaminem bardzo ważne zdanie, które zapamiętałam sobie, i na zawsze mi w pamięci pozostanie: Nie jest grzechem pomylić się, czy zagrać coś źle, ale grzechem jest zagrać bez pasji, i bez emocji… I taka jest prawda. Dzisiaj dosyć krótki wpis, ale nie mam siły napisać nic więcej, bo jestem wyczerpana. Teraz tylko kawusię trzeba wypić… Wiem, że nie jest dobrym pomysłem pić kawę wieczorem, ale ja muszę, bo czuję się dziwnie… No, a jutro znowu sprawdzian z matematyki. Niby cośtam umiem, ale czy ja wiem? Ale nie martwię się, co będzie to będzie. Dam radę! Nie wiem skąd nagle u mnie to pozytywne myślenie… ale. nie jest źle.